RECENZJE FILMÓW / KSIĄŻEK / GIER PLANSZOWYCH I KOMPUTEROWYCH / SCIENCE FICTION / HORROR / FANTASY / THRILLER / POSTAPOKALIPSA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antypoezje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antypoezje. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 lutego 2012
z cyklu "Moje meble" cz. 2
Cykl "Moje meble" dedykuję pamięci Andrzeja Butruka (1964-2011).
Podnóżek
Mam ja w domu dwa podnóżki
Jeden polski, drugi ruski
Oba śliczne jak cholera
Lecz,
Jeden nogi lepiej wspiera
***
Kontuar
Marzę, że przy kontuarze
Znów się kiedyś przepoczwarzę...
***
Komoda
Gdy trzymam swą dłoń w komodzie
Dokuczliwie coś mnie bodzie
Sprawdzam, co to za maszkara
A, to taki minibaran...
***
Leżanka
Wstrętne mam ja dwa dwa bratanki
Precz bydlęta z mej leżanki!
***
Półkotapczan
Gdybym ja miał wskazać mebel
Który wspiął na wyższy szczebel
Przechowanie, jak i spanie
Powiedziałbym
O półkotapczanie
***
Stół
Ręką w stół uderzam
Lecz stół ani drgnie.
Moja hipoteza:
Mam za słabą pięść.
***
Stół (wersja opcjonalna)
Uderzam dłonią w stół
Lecz stół ani drgnie
Tylko palec mój
Chyba mi się wgnietł.
***
wtorek, 31 stycznia 2012
"Moje meble" cz. 1 - w odpowiedzi na "Strofy z sofy" pewnego Wielkiego Poety
Zapraszam na nowy cykl poezji (nie)wysokich lotów, czyli kolejną porcję antypoezji. Cykl ten nazwałem w dość minimalistyczny sposób: "Moje meble". I w zasadzie na tym mógłbym zakończyć swój komentarz, tyle, że muszę nawiązać tu do źródła jego powstania. A źródłem tym jest pewien satyryczny program telewizyjny nadawany w latach 1995-2000. Chodzi oczywiście o KOC, czyli Komiczny Odcinek Cykliczny. Jeśli pamiętacie ten program, z pewnością wiecie doskonale do czego chcę nawiązać. KOC miał swoje stałe, żelazne wręcz punkty, a jednym z nich były wiersze natchnionego Poety w cyklu "Strofy z sofy". Tu małe przypomnienie (albo jak ktoś nie widział, to niech nadrobi te karygodne zaległości):
Ja natomiast, aby nie powielać tych genialnych utworów, ale raczej rozwinąć konwencję, wziąłem na warsztat pierwszą lepszą rzecz, jaka przyszła mi do głowy, a jaka odpowiadałaby przyjętemu w KOC-u schematowi. Padło na meble i okazało się, że to trafny wybór, o czym - mam nadzieję - będą mogli przekonać się wszyscy czytelnicy.
...z cyklu "Moje meble":
Och, Taborecie!
Me drewniane dziecię!
Gdybyś umiał mówić przecie,
Rzekłbyś pewnie:
"ecie pecie..."
***
Meblościanka
Wita mnie każdego ranka
Z taniej sklejki meblościanka.
Smutny jest więc każdy ranek,
Lecz cóż wymagać
Od meblościanek?
***
Kufer
Naprawdę wielki jest mój kufer.
Dobrze to,
A wręcz super.
***
Bieliźniarka
W nowej, pięknej bieliźniarce
Trzymam gacie
Po mym tacie.
***
Kredens
Siedząc przy kredensie
Myślę o życia sensie.
I tak konstatuję,
Że sens właśnie tu jest.
Mego życia sens
Tu, gdzie ten kredens.
***
Sofa
Gdybyś, moja piękna Sofo
Zastąpiła mi gramofon,
Byłbym ci ja bardzo wdzięczny,
Bo gramofon mi się spieprzył.
***
c.d.n.
środa, 23 listopada 2011
Mikroemocje już czwarty raz - śmieszą i bawią, aż dym leci z czach!
(15)
przebył bezkresne lądy, oceany
cóż to za bohater?
to chiński kapeć
(16)
to takie ludzkie
mieć łupież
(17)
wolałbym nie znać przeznaczenia
buławy wibracyjnej
lecz chyba się domyślam
niechybnie
(18)
musztarda przy obiedzie
to tak samo
jak i po
(19)
czasem chciałbym trafić do innego świata
a czasem myślę sobie:
aa, tam...
(20)
czas upływa...
przecieka mi między palcami
gdybym tylko miał błony pławne,
jak kaczki
***
środa, 16 listopada 2011
Król
Król na tronie zasiadł
Co by tu porobić? - myślał
- Ekhm, ekhm, ekhmmmm!
Wręcz śmiesznie tak
Zakasłał
***
Co by tu porobić? - myślał
- Ekhm, ekhm, ekhmmmm!
Wręcz śmiesznie tak
Zakasłał
***
piątek, 12 sierpnia 2011




Nieomylny licznik postów na bloggerze poinformował mnie, że ten oto wpis, który jawi się właśnie przed Waszymi oczami, jest wpisem numer 100. I tą radosną informację postanowiłem uczcić zamieszczonymi powyżej kiczowatymi fajerwerkami i tandetnym, świecącym napisem. Odległe Światy mają zatem swój mały jubileusz...
A tak na poważnie... Ten niepozorny blog założyłem w 2008 roku. Początkowo miały tu trafiać tylko recenzje filmów, książek i komiksów, których tematyka ociera się o szeroko pojętą fantastykę. Stąd też wywodzi się nazwa bloga, która nawiązywać ma do światów kreowanych w wyobraźni twórców dzieł, jakich mam przyjemność doświadczać. Określenie Odległe Światy kojarzy mi się przede wszystkim z "miejscami", które odwiedzam w wyobraźni, czyli siłą rzeczy najbardziej pasują tu światy kreowane przez autorów dzieł literackich. Ale nie tylko... Nawiązując jeszcze do historii: Rok 2009 musiał być w pewnym sensie dziwny, bo nie znajdowałem wówczas motywacji do jakiejkolwiek twórczości na blogu. Na szczęście rok później pojawił się jakiś nieokreślony impuls, który zmusił mnie nie tylko do powrotu do Odległych Światów, ale również do regularnego pisania i tworzenia na łamach tego bloga. I niech już tak zostanie jak najdłużej.
Jakoś niepostrzeżenie blog ten zyskał w międzyczasie bardziej osobisty charakter, a to za sprawą zamieszczanych na nim utworów o charakterze "poetyckim", które pozwoliłem sobie ochrzcić mianem antypoezji. W tej dziedzinie zawsze przyświecał mi jednak cel tworzenia poezji niepoważnej i zabawnej, a czasem nawet cynicznej i prześmiewczej. I tego również nie chciałbym zmieniać. Swój cel uważam za osiągnięty, gdy uda mi się - za sprawą antypoezji - wywołać uśmiech na czyjejś twarzy, bądź wywołać w kimś niewymuszoną (lub po prostu przypadkową) refleksję na dany temat (lub jego brak). I to by było na tyle, jeżeli chodzi o genezę i historię Odległych Światów. Ta setka wpisów to właściwie nic nadzwyczajnego i nie ma co się nad tym rozwodzić, a w szczególności świętować. Jednakże, choć sto wpisów to relatywnie niewiele, muszę dodać, że nie ilość jest tu istotna, lecz jakość. Zawsze starałem się (choć nie wiem z jakim skutkiem - nie mnie to oceniać) zamieszczać wpisy tylko wtedy, gdy czułem, że mam coś (w moim pojęciu) ciekawego do przekazania. I na tym kończę swoje wywody. Pozdrawiam wszystkich stałych i przypadkowych czytelników Odległych Światów.
A jako, że setny wpis powinien być w moim przekonaniu wyjątkowy (chociażby w najmniejszym stopniu), poniżej przedstawiam trzy zupełnie nowe odcinki perypetii Cedryka i Milgrid!
...z cyklu "Mroki Średniowiecza":
cz. VIII
Obawa
Och, Cedryku! Mężu wierny!
Jadasz tylko te konserwy,
Przez co masz obfity łupież...
Cicho, Milgrid... Szoruj puklerz!
***
cz. IX
Tęsknota
Och, Cedryku! Mężu mądry!
Gdy przemierzasz morza, lądy,
Czy wspominasz mnie choć czasem?
Tak, Milgrid. Gdy jem kiełbasę.
***
cz. X
Czasu zapełnienie
Och, Cedryku! Mężu hojny!
Cóż mam robić w czasie wojny,
Siedząc sama w tym zamczysku?
Nie wiem, Milgrid... Podowcipkuj...
***
Jakoś niepostrzeżenie blog ten zyskał w międzyczasie bardziej osobisty charakter, a to za sprawą zamieszczanych na nim utworów o charakterze "poetyckim", które pozwoliłem sobie ochrzcić mianem antypoezji. W tej dziedzinie zawsze przyświecał mi jednak cel tworzenia poezji niepoważnej i zabawnej, a czasem nawet cynicznej i prześmiewczej. I tego również nie chciałbym zmieniać. Swój cel uważam za osiągnięty, gdy uda mi się - za sprawą antypoezji - wywołać uśmiech na czyjejś twarzy, bądź wywołać w kimś niewymuszoną (lub po prostu przypadkową) refleksję na dany temat (lub jego brak). I to by było na tyle, jeżeli chodzi o genezę i historię Odległych Światów. Ta setka wpisów to właściwie nic nadzwyczajnego i nie ma co się nad tym rozwodzić, a w szczególności świętować. Jednakże, choć sto wpisów to relatywnie niewiele, muszę dodać, że nie ilość jest tu istotna, lecz jakość. Zawsze starałem się (choć nie wiem z jakim skutkiem - nie mnie to oceniać) zamieszczać wpisy tylko wtedy, gdy czułem, że mam coś (w moim pojęciu) ciekawego do przekazania. I na tym kończę swoje wywody. Pozdrawiam wszystkich stałych i przypadkowych czytelników Odległych Światów.
A jako, że setny wpis powinien być w moim przekonaniu wyjątkowy (chociażby w najmniejszym stopniu), poniżej przedstawiam trzy zupełnie nowe odcinki perypetii Cedryka i Milgrid!
...z cyklu "Mroki Średniowiecza":
cz. VIII
Obawa
Och, Cedryku! Mężu wierny!
Jadasz tylko te konserwy,
Przez co masz obfity łupież...
Cicho, Milgrid... Szoruj puklerz!
***
cz. IX
Tęsknota
Och, Cedryku! Mężu mądry!
Gdy przemierzasz morza, lądy,
Czy wspominasz mnie choć czasem?
Tak, Milgrid. Gdy jem kiełbasę.
***
cz. X
Czasu zapełnienie
Och, Cedryku! Mężu hojny!
Cóż mam robić w czasie wojny,
Siedząc sama w tym zamczysku?
Nie wiem, Milgrid... Podowcipkuj...
***
czwartek, 4 sierpnia 2011
Placki i wiatr
Serweta na stole
I kocia sierść...
Wyszczerbiony kubek
I taboret w kącie...
Gdy jem placki ziemniaczane,
Wszystko wydaje się takie proste.
Choć przecież zaszło tyle zmian
W procesie obróbki ziemniaka
Na przestrzeni lat.
Serweta dziś też już nie - ta,
Którą żmudnie dziergała starsza kobieta.
By potem na targu sprzedać
Ją
Za kilka zeta.
Za głowę się łapię,
Że takie myśli
Przelewam na papier.
I myśli już dziś nie - te
I nie - ten język.
Nie pięknej polszczyzny, lecz slangu wężyk
Co snuje się między
Zapomnianymi słowami,
Których tak boję się użyć czasami.
A papier także już nie - ten.
Bo gdy okiem przekrwionym na niego łypnę
Piksel przy pikselu
Dostrzegę niechybnie.
Gdy placki wystygną,
A pełny już żołądek
To mogę przysiąc,
Że głęboko w nosie
Mam
Cały ten wiatr zmian.
***
I kocia sierść...
Wyszczerbiony kubek
I taboret w kącie...
Gdy jem placki ziemniaczane,
Wszystko wydaje się takie proste.
Choć przecież zaszło tyle zmian
W procesie obróbki ziemniaka
Na przestrzeni lat.
Serweta dziś też już nie - ta,
Którą żmudnie dziergała starsza kobieta.
By potem na targu sprzedać
Ją
Za kilka zeta.
Za głowę się łapię,
Że takie myśli
Przelewam na papier.
I myśli już dziś nie - te
I nie - ten język.
Nie pięknej polszczyzny, lecz slangu wężyk
Co snuje się między
Zapomnianymi słowami,
Których tak boję się użyć czasami.
A papier także już nie - ten.
Bo gdy okiem przekrwionym na niego łypnę
Piksel przy pikselu
Dostrzegę niechybnie.
Gdy placki wystygną,
A pełny już żołądek
To mogę przysiąc,
Że głęboko w nosie
Mam
Cały ten wiatr zmian.
***
czwartek, 30 czerwca 2011
Mowlaka śpiew [pseudotren]
Trwa cykl pełen wahań
Już od niemowlaka
Poprzez mowlaka
Aż po niedomówlaka
Męka to straszna
Lecz iluzja wielka jest, nasza
Że wszystko jak w bajce
I, że w międzyczasie
Po łąkach biegamy pastelowych
Głupim jestem artystą cyrkowym
Który po cienkiej linie przechodzi
Myśląc, że po płytach stąpa, betonowych
A widowni hałaśliwej bezkresna tusza
Ni to zatrwożona, w dół głowy spuszcza
Ni to jednym okiem pożądliwie zerka
Wiem przecież, że czeka
Na cyklu wahań niechybny kres
I zmarłowlaka bezgłośny śpiew
***
Już od niemowlaka
Poprzez mowlaka
Aż po niedomówlaka
Męka to straszna
Lecz iluzja wielka jest, nasza
Że wszystko jak w bajce
I, że w międzyczasie
Po łąkach biegamy pastelowych
Głupim jestem artystą cyrkowym
Który po cienkiej linie przechodzi
Myśląc, że po płytach stąpa, betonowych
A widowni hałaśliwej bezkresna tusza
Ni to zatrwożona, w dół głowy spuszcza
Ni to jednym okiem pożądliwie zerka
Wiem przecież, że czeka
Na cyklu wahań niechybny kres
I zmarłowlaka bezgłośny śpiew
***
sobota, 11 czerwca 2011
Z wyższych sfer
Raz limuzyna jechała po bruku
Wtem ktoś napomknął o ogórku
Że suchy był w środku
I już nieświeży
Tak gaworzyli sobie
Milionerzy
***
Wtem ktoś napomknął o ogórku
Że suchy był w środku
I już nieświeży
Tak gaworzyli sobie
Milionerzy
***
piątek, 10 czerwca 2011
Kuracjusz
Pił dziadek cudowną wodę
Myślał, że mu pomoże
A tu nic
Wstyd, dziadku, wstyd
To marketingowy chwyt
***
Myślał, że mu pomoże
A tu nic
Wstyd, dziadku, wstyd
To marketingowy chwyt
***
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Na łące
Bagaż zmartwień
Położyć na trawie
Wraz z całym ciałem
Niech wsiąknie w ziemię
Na amen
Tak miło jest lgnąć
Na jednej z łąk
I czytać... czytać...
Mickiewicza
Choć po nodze niejeden
Robak zapiernicza
***
piątek, 3 czerwca 2011
Mikroemocje po raz trzeci - dla dorosłych i dla dzieci!
(9)
Martwy pająk
Rozbryzgany na podłodze
Niepokoi jakby mniej
(10)
Jedząc pizzę
Czemu cię tak kocham
Dziewczyno -
- Kapsaicyno?
(11)
robię się nerwowy
gdy dźwięk odkurzacza
dochodzi
do mojej głowy
(12)
codziennie z koleżanką
rozmawia koleżanka
opowiada
co tam wrzuca do garnka
(13)
karaczan trzymany na dłoni
raczej ci nic nie zrobi
bo on nie wie
nic
(14)
Miałem raz ochotę wielką
Wsadzić sobie folię w zęby
Jak dziecko
***
Martwy pająk
Rozbryzgany na podłodze
Niepokoi jakby mniej
(10)
Jedząc pizzę
Czemu cię tak kocham
Dziewczyno -
- Kapsaicyno?
(11)
robię się nerwowy
gdy dźwięk odkurzacza
dochodzi
do mojej głowy
(12)
codziennie z koleżanką
rozmawia koleżanka
opowiada
co tam wrzuca do garnka
(13)
karaczan trzymany na dłoni
raczej ci nic nie zrobi
bo on nie wie
nic
(14)
Miałem raz ochotę wielką
Wsadzić sobie folię w zęby
Jak dziecko
***
piątek, 13 maja 2011
RomanTyK...
przed telewizorem
siedzi romantyk
i dłonią macha
w rytm rzewnej piosnki
- Roman, ty k... lepiej śmieci wynieś!
małżonka nawołuje
lecz on nie słucha
w świecie melancholii pogrążony
powiekodrżeniem zarażony
jeszcze nadgarstek sobie zwichnie...
***
siedzi romantyk
i dłonią macha
w rytm rzewnej piosnki
- Roman, ty k... lepiej śmieci wynieś!
małżonka nawołuje
lecz on nie słucha
w świecie melancholii pogrążony
powiekodrżeniem zarażony
jeszcze nadgarstek sobie zwichnie...
***
środa, 11 maja 2011
Eksplozja Utworów Rażąco Okropnych, Wyśpiewanych i Zagranych Jak Amatorszczyzna
Był wczoraj taki koncert, czy też festiwal... Nieważne. Zainspirował mnie, ale tak trochę negatywnie... Podpowiedzią jest tytułowy akronim. A oto utwór na cześć tego wydarzenia:
na na na,
da da da,
ouououo!
haba haba,
czaka cza,
prymitywizja trwa!
***
na na na,
da da da,
ouououo!
haba haba,
czaka cza,
prymitywizja trwa!
***
sobota, 23 kwietnia 2011
Mikroemocji ciąg dalszy
(5)
ujrzałem człowieka
ubranego
w dresowy garnitur
i w próżnię popłynęły
wszystkie pytania
o życie, wszechświat
i całą resztę
(6)
Sprzątaczka natłuszcza blat
choć czynności tej
jak mniemam
sensu brak
(7)
rano
nawet szynka na chlebie
jeszcze śpi
jem kanapkę po cichu
żeby jej nie zbudzić
(8)
Taka oto konstatacja:
Przyjemny w użyciu
Jest klawisz
"Spacja"
***
ujrzałem człowieka
ubranego
w dresowy garnitur
i w próżnię popłynęły
wszystkie pytania
o życie, wszechświat
i całą resztę
(6)
Sprzątaczka natłuszcza blat
choć czynności tej
jak mniemam
sensu brak
(7)
rano
nawet szynka na chlebie
jeszcze śpi
jem kanapkę po cichu
żeby jej nie zbudzić
(8)
Taka oto konstatacja:
Przyjemny w użyciu
Jest klawisz
"Spacja"
***
piątek, 1 kwietnia 2011
Mikroemocje
Jako ludzie lubimy odczuwać różne emocje i doznania, lub jesteśmy odgórnie zmuszeni by je odczuwać. Chodzimy do kina, żeby się wzruszać, przestraszać lub rozśmieszać. Oglądanym widokiem możemy się zachwycić. Sport ekstremalny może podnieść nam poziom adrenaliny. Silne doznania i emocje, zarówno pozytywne, jak i negatywne, są często inspiracją twórczą muzyków, plastyków, reżyserów, pisarzy, itd.
Ot, banał. Ale co z tymi wszystkimi rzeczami, które gdzieś po drodze nam umykają? Dotykając chropowatej powierzchni też możemy odczuwać jakieś emocje. "Hm... A więc to taki jest stopień chropowatości tej powierzchni! Ciekawe..." Nie. To nie jest ciekawe. Bo momentalnie o chropowatej powierzchni zapominamy i zajmujemy się ważniejszymi rzeczami. A przynajmniej wydaje nam się, że zajmujemy się ważniejszymi rzeczami. Zależy od punktu widzenia. Ale czy nie warto czasem powąchać świeżą, poranną gazetę?
Ot, banał. Ale co z tymi wszystkimi rzeczami, które gdzieś po drodze nam umykają? Dotykając chropowatej powierzchni też możemy odczuwać jakieś emocje. "Hm... A więc to taki jest stopień chropowatości tej powierzchni! Ciekawe..." Nie. To nie jest ciekawe. Bo momentalnie o chropowatej powierzchni zapominamy i zajmujemy się ważniejszymi rzeczami. A przynajmniej wydaje nam się, że zajmujemy się ważniejszymi rzeczami. Zależy od punktu widzenia. Ale czy nie warto czasem powąchać świeżą, poranną gazetę?
I właśnie tego typu doznania zainspirowały mnie dziś do stworzenia cyklu "Mikroemocje". Poszczególne (u)twory nie mają żadnych tytułów, ale za to skrupulatnie je ponumerowałem :-) Mam też nadzieję, że nigdy nie zabraknie mi inspiracji na kolejne antypoezje tego typu...
(1)
Zjadłem
nad rankiem
spoconą czekoladkę.
(2)
Na rogu kartki podświadomie
narysowałem jakiś
trójkącik
sobie.
(3)
Zobaczyć orła w spodenkach
I choć tylko w książce
Ale to też dobrze.
(4)
oko
w
oko
rosołu
trwa
konfrontacja
u
stołu
***
środa, 30 marca 2011
Nie napiszesz wiersza prostaku!
kwiaty na łące
i ptaków śpiew
biegają zające
miłości poczułem zew
i wielką chuć
co widać i czuć
choć wokół szumią drzewa
mózgownica się przegrzewa
a ja cię kocham jak zdartą kliszę
i co, k...wa? wiersza nie napiszę?
***
i ptaków śpiew
biegają zające
miłości poczułem zew
i wielką chuć
co widać i czuć
choć wokół szumią drzewa
mózgownica się przegrzewa
a ja cię kocham jak zdartą kliszę
i co, k...wa? wiersza nie napiszę?
***
wtorek, 29 marca 2011
kulturalno-rozrywkowy
statystyczny człowiek
w średniej wielkości mieście
i w mieszkaniu o przeciętnej powierzchni w przeliczeniu na osobę
włączył telewizor
pokazywali akurat wywiad
z bezkształtnym kawałkiem
zbutwiałej, średniowiecznej gliny
milczenie trwało nieznośnie długo...
***
w średniej wielkości mieście
i w mieszkaniu o przeciętnej powierzchni w przeliczeniu na osobę
włączył telewizor
pokazywali akurat wywiad
z bezkształtnym kawałkiem
zbutwiałej, średniowiecznej gliny
milczenie trwało nieznośnie długo...
***
poniedziałek, 28 marca 2011
Rościmir
Mam na imię Rościmir.
Bardzo oryginalnie,
Jak na dzisiejsze czasy.
Lubię rosół, pomidorówkę
I babkę cytrynową.
Lubię tez obejrzeć dobry film,
Poczytać dobrą książkę
I posłuchać dobrej muzyki.
Nie lubię tylko zachlapanych zlewów.
Jak ktoś zmywał naczynia
I nie wytarł potem ścianek zlewu.
Zostają wtedy na nich krople.
Są rozmieszczone chaotycznie
I same prędko nie wyschną.
A nawet jak wyschną, to
Zostaną takie ślady, zacieki...
Za chwilę strzelę sobie w łeb.
Żegnajcie więc.
***
Bardzo oryginalnie,
Jak na dzisiejsze czasy.
Lubię rosół, pomidorówkę
I babkę cytrynową.
Lubię tez obejrzeć dobry film,
Poczytać dobrą książkę
I posłuchać dobrej muzyki.
Nie lubię tylko zachlapanych zlewów.
Jak ktoś zmywał naczynia
I nie wytarł potem ścianek zlewu.
Zostają wtedy na nich krople.
Są rozmieszczone chaotycznie
I same prędko nie wyschną.
A nawet jak wyschną, to
Zostaną takie ślady, zacieki...
Za chwilę strzelę sobie w łeb.
Żegnajcie więc.
***
poniedziałek, 14 marca 2011
Love & passion
You are like a flower
I am like a weed
So kiss me tonight
And teach me, how to read.
***
I am like a weed
So kiss me tonight
And teach me, how to read.
***
czwartek, 10 marca 2011
Niechciane motto
Przytłacza mnie czasami
Grunt pod nogami
I choć ja nad nim
A on pode mną
Twardego stąpania
Jest próbą daremną
Moje życie
Niewysublimowane
Lecz choćbym ugrzązł
Iść nie przestanę
***
Grunt pod nogami
I choć ja nad nim
A on pode mną
Twardego stąpania
Jest próbą daremną
Moje życie
Niewysublimowane
Lecz choćbym ugrzązł
Iść nie przestanę
***
Subskrybuj:
Posty (Atom)


