RECENZJE FILMÓW / KSIĄŻEK / GIER PLANSZOWYCH I KOMPUTEROWYCH / SCIENCE FICTION / HORROR / FANTASY / THRILLER / POSTAPOKALIPSA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka audio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka audio. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 kwietnia 2011

Janusz A. Zajdel - "Paradyzja" (recenzja audiobooka)

Zgodnie z nazwą bloga, którego właśnie czytacie, zapraszam na odwiedziny w kolejnym z Odległych Światów. Tym razem wybieramy się do Paradyzji, która jest sztucznym satelitą poruszającym się po orbicie planety Tartar. A jakie czekają nas tam atrakcje? Już śpieszę z wyjaśnieniami!


Paradyzja jest nie tylko sztucznym satelitą Tartaru, ale jest także samodzielnym i suwerennym państwem, które rządzi się swoimi prawami. Dawno temu kolonia ludzka przybyła na bogaty w surowce naturalne Tartar, aby zasiedlić tą planetę, jednakże warunki życiowe tam panujące okazały się zbyt trudne. Wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi i temu podobne. Stworzono więc sztucznego satelitę, dzieło zaawansowanej technologii, dzięki któremu ludzie mogli korzystać z surowców Tartaru zamieszkując jego orbitę. Paradyzyjczycy szybko odcięli się od ziemskiego zwierzchnictwa i zaczęli żyć na własny rachunek. Dysponowali w końcu zasobami Tartaru, dzięki czemu posiadali pewną siłę przetargową w kontaktach handlowych z Ziemią. Jednak wymiana ludzi pomiędzy Ziemią a Paradyzją ograniczała się do minimum. Powiedzmy szczerze: z Paradyzji nikt nie chciał już wracać na Ziemię. A może nawet nie mógł? Na to pytanie mieszkańcy Ziemi nie znali odpowiedzi. Nie wiedzieli o Paradyzji prawie nic, poza niejasnym wyobrażeniem, że musi być ona pewnego rodzaju utopią. Aby się o tym przekonać wysłali na Paradyzję pisarza, który nazywał się Rinah Devi. Ten miał za zadanie obserwować społeczeństwo i samą Paradyzję przez cztery tygodnie, a po powrocie na Ziemię napisać książkę o tym, co zobaczył w trakcie pobytu na sztucznym satelicie. Uwierzcie mi, na pewno miał o czym mówić i pisać…

Paradyzyjczycy wydawali się od początku społeczeństwem zniewolonym. Mieszkali w małych pokojach o przezroczystych ścianach, a w każdym pomieszczeniu znajdowały się kamery i urządzenia rejestrujące dźwięki. Ich harmonogram dnia był zawsze ściśle zaplanowany odgórnie przez zarządzający satelitą system komputerowy. A wszystko to dla bezpieczeństwa i dobrobytu Paradyzyjczyków, bowiem najmniejsza nawet działalność wywrotowa jakiegoś szaleńca mogła doprowadzić przecież do uszkodzenia powłoki zewnętrznej satelity, a tym samym do katastrofy kosmicznej na dużą skalę i śmierci wielu istnień. Rinah Devi zaczął jednak po pewnym czasie podejrzewać, że za sztafażem wyidealizowanego szczęścia i szerokich uśmiechów na twarzach Paradyzyjczyków kryje się jakieś drugie dno…

Tak zapowiada się fabuła powieści Paradyzja, z którą – w formie audiobooka – miałem przyjemność spędzić kilkanaście przedwiosennych wieczorów. Bez zbędnego nudzenia mogę powiedzieć, że wrażenia były naprawdę niesamowite. Paradyzja to niezwykle inteligentna i błyskotliwa książka, w której instrumentarium fantastyki naukowej posłużyło do przedstawienia krytycznych aluzji na temat Polski w czasach PRL-u. Można jednak traktować Paradyzję jako alegorię wszelakich ustrojów totalitarnych, jej przesłanie jest bowiem uniwersalne. Książka zalicza się do nurtu tzw. fantastyki socjologicznej, bardzo zresztą popularnej w Polsce za czasów PRL-u.

Jeszcze tylko kilka słów na temat samego audiobooka. Wydanie, które posiadam czytane jest przez aktora teatralnego i dubbingowego, Mirosława Neinerta. I muszę powiedzieć, że aktor ten (choć nigdy wcześniej o nim nie słyszałem) spisał się bardzo dobrze w roli lektora, ciekawie modulując swój głos w zależności od  rodzaju interpretowanych postaci. Ponadto (poza suchym tekstem) mamy w tym audiobooku świetne efekty dźwiękowe w tle i ambientową muzykę w przerwach między rozdziałami (tudzież fragmentami rozdziałów). Dzięki temu możemy odczuć niemal na własnej skórze klaustrofobiczny klimat sztucznego satelity, poruszającego się gdzieś w niezmierzonej otchłani kosmosu. A zatem: polecam Paradyzję jako niezwykle ciekawą książkę i jako rewelacyjnie przygotowany audiobook. A poza tym, Paradyzję wypada znać, bo to absolutny kanon polskiej literatury science-fiction. 

moja ocena:
10/10

piątek, 29 lutego 2008

Audiobooki - moja recenzja kolekcji "Mistrzowie Słowa"

Ostatnio miałem przyjemność wysłuchania książki audio "Kongres Futurologiczny" Stanisława Lema, która wydana została w ramach kolekcji Gazety Wyborczej "Mistrzowie Słowa." Natchnęło mnie to do podzielenia się swoimi przemyśleniami nie tylko na temat samej powieści Lema, ale także (a może przede wszystkim) o całej kolekcji audiobooków firmowanych przez GW.


NA POCZĄTEK - O KOLEKCJI "MISTRZOWIE SŁOWA"

Tej zimy Gazeta Wyborcza wydała kontynuację kolekcji książek audio czytanych przez znanych aktorów. Łącznie w ramach "Mistrzów Słowa" zostało wydanych 27 audiobooków - powieści (i nie tylko) o rozmaitej tematyce i różnym "ciężarze gatunkowym" - od dzieł literatury światowej (jak np. "Idiota" Dostojewskiego), przez klasykę polską ("Pan Wołodyjowski", "Ferdydurke"), aż do powieści o lżejszym, bardziej rozrywkowym charakterze (np. kryminał "Aksamitne Pazurki" Gardnera, czy "Wyznania Chińskiej Kurtyzany" Miao Sing).

PRAWIE SAME ZALETY...

Cechą charakterystyczną całej kolekcji są niewątpliwie świetne interpretacje utworów, bowiem powieści czytane są przez czołówkę polskich aktorów. Muszę przyznać, że niesamowite wrażenia ze słuchania "Ferdydurke" Gombrowicza na długo zostaną mi w pamięci, a to za sprawą genialnej interpretacji Piotra Fronczewskiego. Nie ma co, facet odwalił kawał bardzo dobrej roboty. Ale również w przypadku pozostałych audiobooków nie ma powodów do narzekań, książek słucha się po prostu przyjemnie. Co do kwestii czysto technicznych, takich jak jakość dźwięku, również nie mam zastrzeżeń. Mamy tu dobrej jakości pliki mp3, lekkie szumy można słyszeć w zasadzie tylko w przypadku starszych nagrań (bodajże "Folwark Zwierzęcy"), ale to w ogóle nie przeszkadzało mi w delektowaniu się książkami.

ŁYŻKA DZIEGDZIU + OSOBISTA DYGRESJA...

Jeśli jest w tej kolekcji coś, czego mógłbym się czepić, to jest to z pewnością rzecz namacalna - książeczka poświęcona artyście czytającemu utwór, samemu utworowi, jak również konkretnemu pisarzowi. Sama książeczka wygląda ładnie (żeby nie rzec - ekskluzywnie), papier jest bardzo dobrej jakości, mamy twardą oprawę, ale... Chodzi mi przede wszystkim o proporcje miejsca poświęconego wyżej wymienionym składnikom merytorycznym książeczki. Jej objętość to jedynie 36 stron, ale i to by mi nie przeszkadzało, gdyby nie fakt, że 3/4 tej objętości stanowi biografia i ciekawostki z życia danego aktora, a tylko 1/4 poświęcona jest książce i pisarzowi.

Kupując audiobooki z kolekcji GW kierowałem się przede wszystkim tytułami książek, bądź "renomą" pisarzy tych książek, nie zaś popularnością samych aktorów. Dlatego wolałbym, żeby wspomniane proporcje były odwrotne. Ale zdaję sobie sprawę, że takie pragnienie jest czystą naiwnością, bo rozumiem politykę wydawcy. Prawa rynku są nieubłagane, a kolekcję wydaje się po to, żeby ją sprzedać. A cóż może lepiej promować taką kolekcję, jeśli nie twarze znanych aktorów? Przy uwzględnieniu obecnego trendu promowania w telewizji, prasie i Internecie rozmaitych gwiazd, czy raczej pseudogwiazd, taki zabieg wydawcy jest naprawdę zrozumiały. Zresztą sam fakt wydania tak obszernej kolekcji książek audio na naszym rynku jest wart uwagi, a trzeba też wziąć pod uwagę, że taki "audiobook" jest u nas jeszcze traktowany raczej jako ciekawostka. Dlatego więcej już nie czepiam się takich drobiazgów.

HAPPY END?

Cena audiobooków z kolekcji GW początkowo wydawała mi się zbyt wysoka. Ale zdanie zmieniłem po wizycie w kilku księgarniach (wliczam w to także Empik) i przejrzeniu oferty dostępnych tam książek czytanych (mam na myśli jedynie całe książki, a nie np. słuchowiska radiowe na podstawie książek). Wygląda jednak na to, że popularność i dostępność książek audio w Polsce zaczyna wzrastać, a co za tym idzie, ich ceny powinny być coraz bardziej atrakcyjne. Z pewnością w "jakiejś" mierze do wzrostu tej popularności przyczyniła się również kolekcja "Mistrzowie Słowa", którą... Po prostu polecam. I tyle.

A o samym "Kongresie Futurologicznym" już wkrótce...